Miałam dość długą przerwę w pisaniu, ale cóż, i tak to robię dla siebie. W każdym razie już jest po ostatnim zaliczeniu i teraz wszystko powinno być z górki. Pozbyłam się towarzystwa doktora K., więc mogę wreszcie odetchnąć na roku. Poza tym ostatnio byłam na giełdzie birofilistycznej w Lublinie, skąd przywiozłam z Patrykiem wiele nowych kapsli. Postanowiłam również, że ja, jako ja, będę zbierała same kapsle z Japonii. Obojętnie: piwne czy niepiwne.
Co jeszcze u mnie się dzieje? Chyba nic ciekawego. Tęsknię za swoimi dziewczynami, z którymi nie widziałam się już miesiąc i nie zanosi się, żebyśmy się spotkały we wrześniu. Jednak liczę na to, że od października zwiększymy częstotliwość spotkań.
Wszyscy sięmnie pytają, kiedy będzie ślub, więc może o tym też wspomnę - ślubu brak, a przynajmniej nie spodziewam się go ani w tym, ani w przyszłym roku ;] ale może za trzy, cztery - kto wie?
9 września obchodzę minirocznicę związku, czyli 4 lata i 9 miesięcy :) kto by pomyślał, że tyle czasu już minęło? A nadal czuję się jak na początku związku :))
To tyle ode mnie we wrześniu. Następna notka - nie mam pojęcia.